Inne

Nowy projekt zapewnia napływ restauracji do Northglenn

Nowy projekt zapewnia napływ restauracji do Northglenn



We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Niewiele zmian w mieście Northglenn. Całkowicie otoczony ze wszystkich stron przez inne miasta, nie ma zbyt wiele miejsca na rozbudowę, więc wybór restauracji pozostaje taki sam od wielu lat. Jednak trwający prawie dziesięć lat projekt rewitalizacji miasta — Webster Lake Promenade — w końcu wnosi coś nowego do Northglenn i jego sceny restauracyjnej.

W 2004 roku nieruchomość w południowo-wschodnim narożniku I-25 i 120th Avenue została zakupiona przez miasto i Northglenn Urban Renewal Authority w celu przebudowy. W ciągu ostatnich lat nieruchomość została przygotowana do nowej zabudowy poprzez wyburzenie dawnych budynków wzdłuż 120-tej i Grant Street. W końcu w lipcu br. rozpoczęto budowę nowego budynku. Gdy promenada zostanie ukończona, będzie miała około 47 000 stóp kwadratowych powierzchni restauracyjnej i handlowej. „Wizją było stworzenie tętniącego życiem centrum handlowego dla miasta, a teraz urzeczywistniamy to” – powiedział burmistrz Downing podczas wmurowania kamienia węgielnego.

Według Hawkins Development, jednego z partnerów projektu, promenada przyniesie do Northglenn 200 nowych miejsc pracy.

„Ożywi ten obszar. Potrzebujemy miejsc pracy i nowych konstrukcji w Northglenn, ale zapewni to również wysokiej jakości restauracje i usługi dla mieszkańców, firm i gości” – powiedział Downing.

Wiele krajowych sieci gastronomicznych i restauracyjnych już zobowiązało się do zapełnienia miejsc na nowej Promenadzie, w tym: Longhorn SteakHouse, Jim 'N Nicks Bar-BQ, Panera Bread, Bad Daddy's Burger Bar, Café Rio Mexican Grill, Taziki's Mediterranean Cafe, Jimmy John's, i sok Jamba.

Pierwsza restauracja, Longhorn SteakHouse, krajowa sieć, otworzyła swoje podwoje 31 marca. Mieszkańcy Northglenn są wyraźnie podekscytowani nowym wyborem restauracji. Prawie dwa tygodnie po otwarciu Longhorn wciąż jest zapakowany. Możesz spodziewać się 40-minutowego oczekiwania na stolik, nawet o 19:00 w czwartek, co jest zupełnie nietypowe dla Northglenn. Oczywiście ten projekt przyniesie bardzo potrzebną różnorodność do wyboru restauracji Northglenn.

„Ten projekt przebudowy był bardzo długi, ale wart czekania” – powiedziała Rosie Garner, przewodnicząca Northglenn Urban Renewal Authority.


Szkoła owiec

W OSTATNIM ROKU, DWA DNI PO ŚWIĘTACH, trzęsę się z zimna w zakurzonej stodole w Belén, czekając, aż wyschną owce. Na zewnątrz sześć obwisłych rambouilletów skuliło się w zabłoconej zagrodzie, jakby niejasno zaniepokojonych. Para unosiła się z ich pleców, gdy słońce rozpuszczało resztki śniegu z poprzedniej nocy. John Jewell, który właśnie miał mnie nauczyć strzyżenia owiec, podrapał się po brodzie w kolorze soli i pieprzu, poprawił swój mocny kombinezon Key i z niepokojem przyglądał się zwierzętom, ustawiając swoje narzędzia. Nie możesz strzyc mokrych zwierzątek, bo włókno spleśnieje, powiedział mi i innym mrugającym, niedostatecznie kofeinowym studentom z tej czterodniowej Akademii Owczej. A jeśli nie powstrzymasz ich od jedzenia przez 12 do 24 godzin, kontynuował bezceremonialnie, podczas strzyżenia zrobią ci kupę na twoich butach.

Czy owce pościły? Zastanawiałem się. Nagle poczułem się bardzo rozbudzony.

Właśnie wtedy więcej uczniów przybyło do cichej stodoły aukcyjnej bydła, gdzie Jewell prowadził pierwszy warsztat. Spotkałem rolników Cody'ego i Kim Burns, którzy przyjechali z południowego Kolorado, oraz Pat Maas, która nerwowo zostawiła swoje owce w zaśnieżonym McIntosh. Byli Jens Deichmann, który trzyma kilkadziesiąt Churros pasących się w swojej winnicy w południowej dolinie Albuquerque i Sandra Jones, lekarka z Las Cruces, która kupiła kilka owiec i chciała, aby jej 13-letni syn Robert naucz się o nie dbać. Skuliłem się pod grzejnikiem z Alorą Fernandez, która pracowała z kozami w Old Windmill Dairy w Estancii, ale marzyła o własnej operacji, w tym owiec. Wszyscy chcieliśmy nauczyć się strzyc mnie, ponieważ jestem szaloną tkaczką, która marzy o tym, że pewnego dnia będę miała owce, z bardziej praktycznych powodów.

– Kombajny starzeją się, podobnie jak farmerzy – mówi Katy Lente, jedna z organizatorek akademii. Istnieje pilna potrzeba, aby nowi ludzie, młodzi ludzie, uczyli się od nich i ostatecznie wypełniali swoje zabłocone buty. To jeden z powodów, dla których Lente, stanowy lekarz weterynarii Alexis Eckhoff i niektórzy rodacy utworzyli grupę o nazwie Projekt Oveja (Oveja to po hiszpańsku “sheep”), która była gospodarzem pierwszej eksperymentalnej akademii owiec. Ich wizja przyszłości, mówi Eckhoff, to kwitnący przemysł owiec w Nowym Meksyku, który jest inkluzywny, zrównoważony i opłacalny ekonomicznie. Na razie Sheep Academy wciąż staje na nogi, ale ostatecznie Projekt Oveja ma na celu edukować opinię publiczną na temat owiec i sprawić, by przemysł owczarski był opłacalny poprzez wprowadzanie na rynek produktów pochodzenia owczego. Organizatorzy chcą również rozpocząć współpracę między producentami a młodzieżą, w tym grupami 4-H w całym stanie.

Branża nie zawsze tak się zmagała. Owce były niegdyś źródłem wielkich fortun dla mieszkańców rozległej północnej granicy Nowej Hiszpanii. Miały one ogromne znaczenie dla hiszpańskich kolonistów, którzy zdecydowali się sprowadzić ze sobą niewymagającą w utrzymaniu rasę Churro do Río Grande Valley po mięso i wełnę. Ludzie Diné zdobywali własne stada poprzez handel i najazdy, czyniąc wypas owiec i tkactwo kulturowe ostoi. Zwierzęta dobrze prosperowały na otwartym wybiegu. W pewnym momencie pięć milionów owiec stanu znacznie przewyższało liczebnie jego mieszkańców. Roswell stało się głównym punktem handlowym, w którym nadal znajduje się największa firma zajmująca się marketingiem wełny w kraju, zajmując 20 procent krajowego rynku, chociaż obecnie pozyskuje wełnę daleko poza Nowy Meksyk. W 1918 roku Frank Bond zbudował Magazyn Wełny w centrum Albuquerque, aby przechowywać pięć milionów funtów wełny i transportować ją na rynek koleją Atchison, Topeka i Santa Fe. Popyt na wełnę osiągnął szczyt po I wojnie światowej, częściowo ze względu na zapotrzebowanie na mundury wojskowe i koce, ale wkrótce potem wełna zaczęła spadać przez dziesięciolecia wraz z napływem tańszych tkanin syntetycznych.

Nowi Meksykanie nigdy nie zapomnieli swojej miłości do wełny. Jeśli udało Ci się odhaczyć choć kilka z najlepszych doświadczeń Nowego Meksyku, Muzeum Hiszpańskich Sztuk Kolonialnych, Targ Indyjski, Targ Hiszpański i El Rancho de las Golondrinas, w Santa Fe, Targach Narodu Północnej Navajo, w Shiprock the New Mexico Farm & Ranch Heritage Museum, w Las Cruces lub Heritage Farm, w Albuquerque BioPark. . Te tradycje kulturowe są trudniejsze do utrzymania pod presją ekonomiczną, gdy młode pokolenia opuszczają obszary wiejskie na rzecz miast, pastwiska są niewykorzystane, a młodzież z Nowego Meksyku nie ma edukacji rolniczej. Ale wciąż są wiejscy rolnicy próbujący trzymać się stylu życia radykalnie zakłóconego przez globalizację, a także zamożni mieszkający w miastach artyści zajmujący się włóknami, dziewiarki, szydełka i przędzarki, którzy uwielbiają zanurzać się w medytacyjnej, dotykowej przyjemności tworzenia czegoś namacalnego , wyjątkowy i trwały. Są dumnymi potomkami najwcześniejszych artystów włókienniczych z Nowego Meksyku, którzy poświęcają się zachowaniu kulturowych tradycji tkania, szycia i farbowania. Są to kombajny, operatorzy młynów, weterynarze, rzeźnicy i właściciele sklepów, którzy próbują utrzymać się na powierzchni. Połączyli się, aby spróbować znaleźć, a następnie naprawić upuszczone szwy w procesie zakładania owiec na szal w Nowym Meksyku.

Powyżej: John Jewell to Jedi z owcami.

OSTATECZNIE RANO CIEPŁA Jewell poprowadził najbardziej suchą owcę do stodoły. Postawił ją na kawałku sklejki, który położył, żeby złapać wełnę i trzymać ją z dala od brudu. Wyobraziłam sobie, jak dzierżymy coś w rodzaju maszynki do strzyżenia Wahl, której używam do obcinania włosów mojego męża, ale Jewell stworzyła większe, bardziej skomplikowane urządzenie zwane Supershear. Zęby maszyny wyglądały podobnie, ale były przymocowane za pomocą szeregu przegubowych stalowych rur do silnika o mocy pół konia mechanicznego, który przymocował do drewnianej belki w stodole. „Tego właśnie używają Australijczycy” – powiedział, pokazując nam, jak wyjąć ostrza do ostrzenia. „Niektórzy z tych facetów strzygą 400 owiec dziennie”. Czterysta, Myślałem. Strzyżenie musi być łatwiejsze niż sobie wyobrażałem.

Jewell oparła potulne stworzenie o swoją nogę i przesunęła brzęczącą maszynę w górę iw dół jej boku. Wyglądało to jak nowiutki Schick, kiedy wsuwasz go przez krem ​​do golenia na goleń. Owinął nogę, schował się pod szyją, zrzucił czapkę z czubka jej głowy. I skończył. ȁOK! Kto następny? – spytał, wyciągając maszynę. Nikt się nie poruszył.

Ostatecznie zgłosiłem się na ochotnika. Pomocnik wyprowadził świeżo nagą owcę do zagrody i przyniósł świeżą, wełnianą. Podczas swojej demonstracji Jewell pokazał nam ten ruch Jedi, w którym wziął zwierzę za kark i delikatnie, ale stanowczo przysunął jej głowę do tylnej nogi, płynnie prowadząc ją do pozycji siedzącej. Kiedy spróbowałem, owce po prostu tam stały i patrzyły na mnie jak Co do cholery, szalona pani? To trochę zachwiało moją pewnością siebie. Ale Jewell pokazała mi ponownie. Naprawdę tego nie rozumiałem, ale owca skończyła z tyłkiem na ziemi. “OOK, teraz trzymaj się jej szyi. Musisz sprawić, by oparła się o lewą nogę – powiedział – a prawą możesz przypiąć jej przednią nogę. Spróbowałem. To było jak granie w Twistera z owcą.

W końcu oparłem ją o mnie, a Jewell wcisnęła mi uchwyt maszyny w dłoń, po czym sięgnęła do góry i nacisnęła przełącznik Supershear. Chwyciłem garść wełny i wsunąłem zęby maszyny w jej runo, ale moje postępy natychmiast się zatrzymały. To było jak próba wbicia tępego widelca w poduszkę z pianki zapamiętującej kształt. Oparłem cały ciężar ciała na prawym ramieniu i wykonałem kolejny ruch wzdłuż jej boku, a kremowa wełna odpadła, odsłaniając jasnoróżową skórę i cienką warstwę śnieżnobiałego meszku. “Aaat’s – powiedział Jewell.

Przy trzecim przejściu zacząłem się pocić. Im bardziej wpychałem wibrujące ostrza pod runo, tym bardziej moja ręka błyszczała od wełnianego tłuszczu i tym trudniej było ją utrzymać. Wytarłem śliską dłoń po wzmocnionym udzie moich spodni i wziąłem głęboki oddech. Zrobiłem kilka kolejnych podań po prawej stronie, a potem skierowałem zęby w bardziej wymagający obszar jej tylnej nogi. Pozwoliłem jej opaść na sklejkę, a ona osunęła się u moich stóp jak worek mokrego cementu, wyglądając na tak wyczerpaną, jak ja się czułem. Poprowadziłem maszynę w dół w kierunku jej zadu, ale kiedy schowałem zęby w runo, nie mogłem zobaczyć, dokąd idą ani jak blisko skóry. Nacisnąłem kolano owcy, a ona wyprostowała nogę, tak jak powiedział instruktor. Trzymałem zęby nisko, podążając za krzywizną jej nogi, a wełna odpadła w ładnym szerokim pasie. W ciągu kilku minut ukradłem biedną dziewczynę. Chciałem się poddać. Ale Jewell (i Lente, właścicielka owcy) namawiali mnie do dalszej pracy. Byłem na tym może 15 minut. Moją koszulę zalał pot. Nie było ładnie, ale skończyłem, po czym opadłem na krzesło, podczas gdy następny uczeń się odwrócił.

Powyżej: Alora Fernandez ćwiczy strzyżenie.

Po obiedzie mieliśmy sesję na temat przycinania kopyt. Owce żyjące na trawiastych pastwiskach nie noszą kopyt samodzielnie, dlatego należy je regularnie przycinać. Jeśli nie, będą rosły chwiejnie i zwijały się nad sobą. „Jeśli są naprawdę długie, szczypce podkowy załatwią sprawę, ale mocno przerośniętego kopyta nie da się naprawić w ciągu jednego roku”, powiedziała nam nauczycielka przycinania kopyt, Kerry Mower, trzymając owcę za kostkę. Kosiarka posiada tytuł doktora zajmuje się zdrowiem zwierząt i pracuje na pełen etat w Departamencie Dziczyzny i Ryb w Nowym Meksyku, ale ma stado owiec fińskich i dorabia jako strzyż. Narysował schemat łapy, pokazując nam, jak rośnie kopyto i jak uniknąć żywej, miękkiej tkanki pośrodku. Odciąłem kawałek czegoś, co wydawało się mokrą, surową skórą z owczego kopyta. Nic nie krwawiło. Byłem o jedną świeżo przyciętą stopę bliżej odpowiedzialnego posiadania owiec.

Później tego popołudnia nauczyliśmy się czyścić strzyżone runo, najpierw wydłubując wszystkie zadziory, kawałki siana i, niestety, kupę. Następnie wyczyściliśmy go, usuwając cały tłuszcz z wełny, powtarzając kąpiele w gorącej wodzie z mydłem. Potem przyszło czesanie i gręplowanie wełny, proces wyrównywania jej pasm, aby przygotować ją do przędzenia.

Dzisiaj masz szczęście, jeśli zarobisz 10 USD za w miarę czysty, ładny polar. Kawałek stosu, który zrobiłem tego ranka, musiał być bezwartościowy. Pełnoetatowy ranczer Cody Burns wymyślił przynajmniej jeden sposób na zarabianie na tym pieniędzy. On i jego żona hodują mieszane stado Merinos, Cotswolds, Gaddis i Teeswaters. Profesjonaliści strzygą większość owiec i sprzedają wełnę hurtowo, ale Burns powiedział, że trzyma na boku to, co najlepsze ze zwierząt dla tego, co określił jako „indywidualny rynek runa”. wysokiej jakości wełna, którą mogą samodzielnie wykończyć. Burns przybył do Akademii Owcy, aby sam nauczyć się strzyc te nieliczne zwierzęta i, co ważne, zgodnie z własnym harmonogramem. Ich runo z najwyższej półki może kosztować 50 dolarów za funt, co daje tylko jedną wartość tyle, co runo 50 zwykłych owiec razem wziętych. Ale w zeszłym roku nie udało im się zdobyć ani jednego kombajnu, który przybędzie na październikowy festiwal Taos Wool Festival, jedno z ich największych wydarzeń w tym roku. „Człowieku, mógłbym przejść na emeryturę, gdybym mógł ściąć je wszystkie przed Taosem” – powiedział ze śmiechem.

Dążąc do jakości nad ilością, Burns znalazł lukratywną niszę na rynku, który skądinąd jest nasycony tanim importem z Australii i Nowej Zelandii. Nic nie zastąpi kontaktu, jaki klienci nawiązują, gdy ściskają dłoń mężczyzny lub kobiety, którzy karmili, opiekowali się i strzygli owce, których runo kupują. Rozumiem. Mieszkam obok stada owiec Churro i Rambouillet, a kilka lat temu mój sąsiad Raul Jaramillo dał mi polar. Przerobiłem go w przędzalni Mora Valley i użyłem dwóch motków do zrobienia swetra dla dziecka mojego kuzyna. To sprawiło, że moja ciotka płakała, co sprawiło, że płakałem. Pracowałam nad swetrem od tygodni, często myśląc o Baby Evelyn, ale także o białej owcy na moim płocie i cudzie, który sprawia, że ​​wyrasta z niej tak miękka i luksusowa sierść.

Podobne poczucie więzi zmotywowało Julię Gomez, mistrzynię haftu colcha na rynku hiszpańskim, do przybycia do Akademii Owczej jako asystentka instruktora naturalnego farbowania (i mistrza przędzenia) Rica Rao. Temperatura nigdy nie wzrosła powyżej zera, ale Gomez i jej koleżanka Annette Turk spędzili cały dzień na zewnątrz, taszcząc wokół gigantycznych, parujących garnków żółtych węży, sączących się czerwonych koszenili i ciemnobrązowych łupin orzecha włoskiego. Rao sam zebrał część roślin, ale kupił koszeniliny, które łatwiej znaleźć i zebrać w Meksyku. To była ciężka, fizyczna praca, ale byli zdeterminowani, aby nauczyć nas staromodnego sposobu kolorowania wełny – jedynego prawdziwego sposobu na zrobienie tego w przypadku tradycyjnego haftu colcha, rustykalnego stylu robótek ręcznych, który jest uwielbiany za entuzjastyczne kolory, kapryśne kwiaty i urocze ptaszki.

„Zawsze myślę o kobietach, które walczyły tutaj w czasach kolonialnych” – powiedział Gomez – „Kobiety, które strzygły owce, przędziły wełnę, tkały tkaniny, robiły hafty i ile czasu to zajęło”. #x201D Powiedziała, że ​​spędziła osiem miesięcy pracując nad narzutą, która zdobyła jej nagrodę Best of Show na hiszpańskim targu w 2010 roku. Ale Gomez był zniechęcony, że tylko garstka osób wzięła udział w konkursie Colcha w 2018 roku. „X2019 to umierająca sztuka” – powiedziała z widocznym zaniepokojeniem. Dlatego jest mentorem dla młodych artystów, demonstruje w El Rancho de Las Golondrinas i pomaga przy takich zajęciach. Po obiedzie starannie związała dla mnie odcinki włóczki churro, żebym mogła spróbować farbować i mieć kilka próbek do zabrania do domu.

Powyżej: uczestnicy warsztatów przędą wełnę i ją farbują.

Po upływie wszystkich czterech dni Eckhoff ogłosił, że jest to wielki sukces. „To nauczyło wielu ludzi, jak trudno jest strzyc owce” – powiedziała ze śmiechem. “Potworzyło wiele połączeń. Stworzyła świadomość, zainteresowanie i zamiłowanie do czegoś tradycyjnego, co będzie nadal rosło. Sklepy rzemieślnicze w Nowym Meksyku agitują za większą ilością lokalnej przędzy, mówi, a producenci nie mogą zaspokoić tej potrzeby. Ma nadzieję zorganizować więcej wydarzeń, które połączą ludzi owiec, w tym kontynuację Sheep Academy.

Po powrocie do domu zdałem sobie sprawę, że w pudełku przędzalni Mora Valley zostało jeszcze dużo zwykłej białej przędzy, więc postanowiłem ją ufarbować tak, jak się nauczyłem. Ugotowałem robaki koszenili, zamoczyłem czarne orzechy włoskie i zamieszałem w garnku z kwiatami malwy, który zebrałem z mojego podwórka, a następnie zanurzyłem przędzę w doniczkach. Nie było dużo wełny na kilka dziecięcych swetrów, ale gdy pojawiły się odcienie, moje serce nabrzmiało z dumy. Sam to zrobiłem.

NA SZLAKU WŁÓKNA
ten Projekt Oveja Zapraszamy wszystkich zainteresowanych zaangażowaniem się w elementy przemysłu owczego – hodowlę, hodowlę, pracę z wełną, czy serwowanie jagnięciny w Twojej restauracji. Projekt łączy uczestników, dzięki czemu mogą dzielić się zasobami, wiedzą i szkoleniami. Przyszłe warsztaty zawierają menu opcji i cen. Skontaktuj się z Alexandrą Eckhoff z New Mexico Livestock Board pod adresem [email protected] lub z Katy Lente pod adresem [email protected]

ten Festiwal Wełny Taos przejmuje Kit Carson Park 5 października𠄶 na 36. rok. Zaopatrz się w ogromny wybór lokalnej wełny, sztuki włókienniczej, narzędzi i nie tylko. Odwiedź Critter Corner, aby popatrzeć na alpaki, gruchać do kóz i być warczącym przez lamę. Oglądaj pokazy i kibicuj zwycięzcom konkursu.

ten Española Valley Fibre Arts Center świętuje Tydzień Churro 1 października 2013 r.5, z zajęciami z haftu colcha i naturalnego barwienia. Centrum prowadzi również lokalną przędzę i zaopatrzenie.

ten Sklep z przędzą w Nob Hill zapasy przędzy z Projekt Oveja członków, oferuje pełną gamę zajęć i organizuje grupy drop-in dla tkaczy, szydełkarzy i przędzarek.

ten Przędzalnia Mora Valley przetwarza lokalne włókna i prowadzi wycieczki po fabryce. Kupuj przędzę i sztukę włókien w sąsiednich Tapetes de Lana Galeria. Zadzwoń wcześniej, aby potwierdzić godziny.

Wełny Tierra sprzedaje certyfikowaną wełnę organiczną z lokalnych owiec i wyroby tkackie lokalnych artystów w przytulnym sklepie w pobliżu Tierra Amarilla. Sprawdź na stronie internetowej zajęcia z tkania, przędzenia, farbowania i nie tylko.

Odwiedź stodołę owiec i kóz w Farma i muzeum dziedzictwa rancza w Nowym Meksyku, w Las Cruces i zapisz się na warsztaty filcowania i tkania—niektóre przeznaczone tylko dla dzieci.


Pozyskiwanie nowych mecenasów trudne, kluczowe dla bibliotek

W hrabstwie Dubois trwa lato, a dla lokalnych bibliotek oznacza to napływ patronów i więcej możliwości przyciągnięcia nowych.

Każdego roku pięć lokalnych bibliotek — Birdseye Branch Library, Dubois Branch Library, Ferdinand Branch Library, Huntingburg Public Library i Jasper Public Library — organizuje letni program czytania, podstawowy program na rok, który zachęca zarówno dzieci, jak i dorosłych do czytania cieplejsze miesiące, kuszące patronów nagrodami i specjalnymi atrakcjami. Całoroczny program przyciąga do bibliotek rzesze ludzi, najczęściej rodziców i dzieci. Co roku program przyciąga do każdej biblioteki garstkę nowych rodzin, mówią bibliotekarze. To świetne narzędzie rekrutacyjne i jedno z wielu takich narzędzi, które bibliotekarze mają w swoim arsenale.

„Celem biblioteki jest pozostanie znaczącym dla społeczności” – powiedziała dyrektor Biblioteki Huntingburg, Angie Haake. „Aby pozostać znaczącą, biblioteka musi udowodnić, dlaczego nasze usługi są potrzebne. Aby to zrobić, biblioteka musi zwiększyć świadomość usług poprzez zrozumienie potrzeb naszych użytkowników.”

Dla lokalnych bibliotek zwiększenie świadomości oznacza wyjście do społeczności. Wszystkie cztery biblioteki współpracują z lokalnymi szkołami, oferując bezpłatny dostęp do internetowych baz danych, z których nauczyciele mogą korzystać w swoich planach lekcji, a uczniowie mogą korzystać z projektów. Biblioteki w systemie kontraktowym hrabstwa Dubois — Birdseye, Dubois, Ferdinand i Jasper — wydały każdemu uczniowi w systemie szkolnym cyfrową kartę biblioteczną, która zapewnia uczniom nieograniczony dostęp do zasobów internetowych biblioteki, nawet jeśli nie mają pełnej biblioteki karta. Jasper Branch Manager, Beth Herzog-Schmidt, powiedziała, że ​​karty cyfrowe odniosły sukces w wprowadzaniu nowych rodzin do bibliotek.

„Przychodzą, a my wydajemy im karty biblioteczne z pełnym dostępem” – powiedziała.

Biblioteki Huntingburg i Jasper kładą nacisk na dotarcie do swoich społeczności jako narzędzie rekrutacyjne. Pracownicy biblioteki Huntingburga biorą udział w paradzie Herbstfest i prowadzą program docierania do wód Huntingburga.

Pracownicy Biblioteki Publicznej Jasper uczestniczą w kilku wydarzeniach społecznych, takich jak coroczny spacer kredowy i Jasper Maternity and Baby Expo. Współpracują również ze szkołami, programami zajęć pozalekcyjnych i ośrodkami dla seniorów zajmującymi się programami rzemieślniczymi. Nowi rodzice w Memorial Hospital i Health Care Center otrzymują z biblioteki torbę dla dziecka z książeczką dla dzieci i informacjami na temat wczesnego czytania i pisania w bibliotece. W marcu biblioteka nawiązała współpracę z Brew, lokalną restauracją tuż przy Courthouse Square, w programie Green Eggs and Ham z okazji Dnia Doktora Seussa.

„Myślę, że samo bycie widocznym to dobry sposób na dotarcie do ludzi, którzy nigdy nie przyszli, a może nie wiedzą, co mamy do zaoferowania” – powiedział Herzog-Schmidt.

Kierownik oddziału w Dubois, Anita Murphy, polega na kreatywnym programowaniu, aby pozyskać nowych klientów do biblioteki. Dla niej spektakle są główną atrakcją, a biblioteka gościła kilka małych koncertów, pokazów magicznych, pokazów kukiełkowych, pokazów zwierząt, co tylko chcesz.

„Tu w Dubois ludzie nie mają okazji zobaczyć tych rzeczy, chyba że pojadą do Jasper” – powiedział Murphy.

Kiedy występy są zbyt duże dla przestrzeni biblioteki, biblioteka współpracuje z gimnazjum Dubois, aby organizować imprezy na siłowni. Dla tych, biblioteka rozdaje bilety na loterię na pizzę, aby zachęcić uczestników do wejścia do biblioteki.

Dubois współpracuje również ze szkołami w zakresie umiejętności miękkich, takich jak szycie i gotowanie, ponieważ kursy ekonomii domowej nie są tak powszechne.

Podobnie jak Dubois, inne biblioteki również polegają na swoich programach, aby przyciągnąć nowych klientów przez drzwi. W każdym oddziale odbywają się różne noce rzemieślnicze i kluby książki. Biblioteka Jasper regularnie organizuje klub degustatorów, który pozwala ludziom dzielić się przepisami i spotykać się przy jedzeniu, a Ferdinand Branch co jakiś czas organizuje zajęcia z olejków eterycznych. Aby dotrzeć do wiadomości, biblioteki korzystają z mediów społecznościowych, lokalnych gazet i kalendarzy na swoich stronach internetowych. Ich celem jest być eklektycznym i starać się zaoferować coś dla każdego.

„Nigdy nie zabraknie Ci pomysłów” – powiedział Murphy. „Zawsze jest Pinterest”.

Jednak pozyskiwanie nowych patronów może być wyzwaniem. Bibliotekarze sprzeciwiają się idei, jakoby biblioteki były po prostu repozytoriami książek i miejscami dla czytelników. To po prostu nieprawda, mówi Murphy. Dzisiejsze biblioteki to miejsca, w których ludzie bez dostępu do Internetu mogą uzyskać dostęp do sieci, gdzie dzieci i młodzież mogą zbierać się po szkole na zajęcia i gdzie ludzie przychodzą, aby uczyć się nowych umiejętności. Bibliotekarze są zgodni, że pokazanie członkom społeczności wszystkiego, co ma do zaoferowania biblioteka, jest kluczem do pozyskania nowych mecenasów.

„Kiedy przyjdą i zobaczą, o co chodzi w bibliotece”, powiedział Murphy, „wrócą”.


Ponowne uruchomienie Doliny Krzemowej

REDWOOD CITY, około 40 mil na południe od San Francisco, było tętniącym życiem miastem żeglugowym i drzewnym w połowie XIX wieku, dopóki nie zniknęło z radaru w latach 70. – częściowo z powodu dużego rozwoju handlu detalicznego w pobliskim Palo Alto – i został oznaczony niefortunnym pseudonimem Deadwood City. Ale w ciągu ostatnich kilku lat to senne przedmieście Doliny Krzemowej zaczęło strząsać się z tego pseudonimu, pojawiając się ponownie wraz z napływem nowych restauracji, sklepów i teatrów. Miasto stara się również zachować zabytki, takie jak gmach sądu ze szklaną kopułą, który tego lata obchodzi swoje stulecie koncertami plenerowymi i ceremonią poświęcenia czwartego lipca.

„Redwood City było kiedyś tak ciche, że można było rzucić kulę do kręgli na Broadway o szóstej w nocy” – powiedział Pat Webb, siedząc na nowo wybudowanym Courthouse Square, placu w europejskim stylu, usianym włoskimi kamiennymi fontannami i drewnianymi stoły i krzesła. Pani Webb, kierownik ds. mieszkalnictwa i rozwoju gospodarczego miasta, pomogła poprowadzić projekt rewitalizacji śródmieścia o wartości 50 milionów dolarów, który dodał sklepy i restauracje wzdłuż Theatre Way i stworzył bardziej przyjazne dla pieszych krajobrazy uliczne.


Indianie w ciągłym ruchu doprowadzają do konfliktów rasowych w miastach zachodniej Kanady

SASKATOON, Saskatchewan — miasta rozsiane po szerokich kanadyjskich preriach są zwykle schludnymi skupiskami prostych, płaskich dróg, z tradycją wczesnego kładzenia się do łóżka i wszechobecnym poczuciem porządku.

Ale w ciągu ostatnich kilku lat ich spokój został zakłócony przez powódź Indian, którzy opuszczają rezerwaty i małe miasteczka w poszukiwaniu lepszego życia. Przybycie Hindusów daje takim miejscom jak Saskatoon po raz pierwszy posmak poważnej rasowej niezgody.

Przeprowadzka do miasta z mnóstwem marzeń, ale zazwyczaj bez pieniędzy czy umiejętności, Hindusi mają kłopoty z mieszkaniem

opieki społecznej, dyskryminacji w pracy i policji. Ich nowa sytuacja w miastach wydaje się wielu Kanadyjczykom porównywalna z sytuacją Murzynów, którzy napłynęli do miast Stanów Zjednoczonych dekadę lub dwie temu.

„Kanadyjczycy „zawsze z zadowoleniem myśleli, że problemy rasowe są na południe od granicy, ale zaczynają coś odkrywać właśnie tutaj” – powiedział dr Howard Adams, przywódca tth thetis, czyli ludzi mieszanych ras, którzy żyją w wielu kanadyjskich gumach nevhirban.

„Ta migracja do miast jest absolutnie identyczna z tym, co robili czarni w: Stanach Zjednoczonych, a kiedy już tu jesteśmy, podążamy tą samą drogą” – powiedział dr Adams, profesor Uniwersytetu Saskatoon z doktoratem na Uniwersytecie Kalifornii w Berkeley. Podobnie jak w przypadku innych rdzennych grup na Zachodzie, dr Adams mówi, że widzi nowe oznaki dumy etnicznej i bojowości wśród swoich ludzi, gdy przybywają do miasta. „Kanada po prostu będzie musiała zmierzyć się z problemem”, mówi.

Z tego punktu widzenia Kanada, tradycyjnie anglosaskie społeczeństwo, po prostu ignorowała swoich indiańskich ludzi, dopóki pozostawali w rezerwatach i małych osadach nękających i pułapkujących na Północy. Ale nie można ich dłużej ignorować.

w Regina, Saskatchewan, anii. Winnipeg, Manitoba, metis i Indianie stanowią może 8 procent populacji, a proporcje, szybko rosnące, nie są dużo mniejsze w Edmonton i Calgary w Albercie i Saskatoon:‐.

Spis z 1971 r. wykazał, że liczba Hindusów mieszkających w każdym z tych miast wzrosła ponad czterokrotnie w ciągu dekady.

Zatłoczone, zaniedbane indyjskie dzielnice z błotnistymi podwórkami i plastikiem przylepionym do okien przed zimnem, są zwykle odcięte od bieli przez labirynt torów kolejowych, który wydaje się standardową cechą każdego miasta na prerii. Ale slumsy szybko się rozrastają i rozlewają się na inne sekcje, co prowadzi do napięć.

Zarówno w Saskatoon, jak iw Reginie biali mieszkańcy podpisali petycje przeciwko swoim indyjskim sąsiadom. „Obecność tego typu najemcy miała decydujący wpływ na dewaluację wszystkich innych nieruchomości w okolicy” – czytamy w typowej reklamacji coin'‐’.

W Edmonton mówi się, że niektórym agentom nieruchomości w tajemniczy sposób zabrakło ofert, gdy dowiadują się, że potencjalny klient jest Hindusem.

Pracodawcy, którzy są proszeni o zatrudnienie Hindusa jako sprzedawcy, kasjera lub kelnerki, często odpowiadają: „Chciałbym, ale moi klienci by to nie znosili”. Postawy policji często przypominają też amerykańskie uczucia sprzed kilku lat. Urzędnik policji jednego z dużych miast, zapytany o stan stosunków między członkami jego sił a Indianami, odpowiedział z uśmiechem:

„To zależy tylko od tego, jak pijany jest w tym czasie mieszkaniec”.

Ten sam urzędnik, przyznając, że miasto ma tylko jednego indyjskiego policjanta, powiedział: „Nie będziemy szukać indyjskich rekrutów, ale każdy, kto przejdzie przez drzwi z odpowiednimi kwalifikacjami, może zrobić nasze siły, niezależnie od rasy , kolor lub wyznanie.”

Indianie w miastach często mają bezrobocie na poziomie 50 procent lub więcej i spędzają dużo czasu kręcąc się na rogach ulic, co znacznie zwiększa ich kontakt z policją.

W rezerwatach rządowych lub w odosobnionych małych miasteczkach Hindusi są przyzwyczajeni do kontaktów z kupcami, którzy są chętni do swoich interesów, ale w miastach, gdzie biali są przyzwyczajeni do czynienia z innymi białymi, często jest to inna historia.

„Jesteś w domu towarowym i potrzebujesz pomocy” – wyjaśnia Peter Dubois, Hindus, który urodził się w rezerwacie, a obecnie mieszka w pobliżu Reginy. „Więc stoisz i czekasz i czekasz. Zdarza się to również w barach i restauracjach. Zauważasz, że zostałeś zauważony, ale biały kelner lub sprzedawca niechętnie podchodzi do ciebie.

Pan Dubois, który zakłada indyjskie stowarzyszenie w Reginie, głównie po to, by pomagać nowoprzybyłym, mówi, że mieszkalnictwo jest ich największym problemem. Właściciele, którzy nie odmawiają wynajmu Ahem, często naliczają im wygórowane ceny, podobnie jak niektórzy. Właściciele Harlemu zrobili z Murzynami. Saskatchewan, prowincja o najwyższym odsetku Hindusów, utworzyła rok temu komisję praw człowieka, aby wysłuchać takich skarg. Ale pan Dubois powiedział: „Zanim dojdziemy do punktu, w którym otrzymamy zwykłe leczenie, a to wszystko, czego chcemy, będziemy musieli wstrząsnąć leniwym, pijanym-Indianinem”.

Alkoholizm pozostaje jednym z głównych problemów zdrowotnych Kanadyjczyków, a nietrzeźwych hinduskich mężczyzn i kobiety można zobaczyć, jak przechadzają się tu po ulicach śródmieścia o każdej porze od wczesnego ranka do późnej nocy.

Zwalczanie problemu z napojami

„To jest niepokojące”, powiedziała biała kobieta dziennikarzowi telewizyjnemu w Winnipeg. „Idziesz do centrum do sklepu: i wszyscy są pijani. Nigdy tak nie było”.

Na obskurnej ulicy Saskatoon, 50-letni metys nazwiskiem Clarence Trottier, który sam był byłym alkoholikiem, pracuje nad tym problemem, ale prowadzi jedną z kilkunastu rezydencji alkoholików, które powstały w zachodnich miastach od czasu Indianie zaczęli masowo wędrować.

– Wiesz, przeprowadzka do miast i koncentracja – razem w ten sposób, mogły nam przynieść trochę dobrego i dać… nam trochę dumy – powiedział.

“When I grew up, I felt guilty about being a half‐breed —I was ashamed of it,” he‐explained. “But now my kids, are proud of their heritage, and they brag about’ it to the little Ukrainian kids at school.”


New Cookbook Compiles Recipes From Beloved Astoria Eateries

ASTORIA, QUEENS — Astoria residents missing their neighborhood restaurants and bars amid the coronavirus pandemic will be able to replicate some of their favorite recipes at home, thanks to a new cookbook launching next month.

The Astoria at Home digital cookbook will compile recipes for small plates, main courses, cocktails and desserts from eateries across the neighborhood that can be prepared at home by chefs of any level.

Proceeds will support the Astoria Mutual Aid Network, whose volunteers are helping vulnerable community members during the pandemic by grocery shopping, running errands, picking up prescriptions and more.

The cookbook is the brainchild of Katie Riley, who has called Astoria home for the last seven years.

(Keep up with news in Astoria and Long Island City by subscribing to Astoria-Long Island City Patch to receive daily newsletters and breaking news alerts.)

She said she was inspired to start the project after reading a New York Times article on the resurgence of the community cookbook during the pandemic.

“One of the things I've always loved about the neighborhood is we have such a diverse food scene," Riley told Patch. "We’re trying to create something that really reflects the diversity of the community.”

Recipes such as the aptly-named "staycation cocktail" from Sek'end Sun, which Riley named as one of her favorite neighborhood haunts, will be paired with stories and memories submitted by community members.

“It’s part cookbook, part scrapbook," Riley said.

Since kicking off the project last month, Riley has assembled a team of more than half a dozen people to put the cookbook together. About two dozen restaurants and bars so far have agreed to send in recipes.

Participating businesses are also asked to share suggestions for how locals can best support them during the pandemic. The resulting list will be featured on the cookbook's website.

The cookbook launches in July but is available for pre-order at astoriacookbook.com. Stories can be submitted here.

3 Wuhan lab workers were sick enough to be hospitalized in November 2019, triggering calls to reconsider theory that COVID-19 originated in a lab: WSJ

The Wuhan Institute of Virology hasn't released raw data or lab records on its work with coronaviruses in bats.

Tiger Woods congratulated Phil Mickelson on his 'truly inspirational' win at the PGA Championship

Tiger Woods wasn't playing at the 2021 PGA Championship, but he gave a whole-hearted congratulations to champion Phil Mickelson on Twitter.


Klienci którzy kupili ten produkt kupili również

O autorze

Kris Dhillon writes with the authority of an accomplished Indian restaurateur with thousands of satisfied customers.

Fragment. &kopiuj Przedruk za pozwoleniem. Wszelkie prawa zastrzeżone.

India is a land of stark contrasts and startling paradoxes, and a culture with the kind of complexity, mystique and intrigue that develops only with a long, eventful and, at times, colorful history.

Many historians believe that Indian history and its cuisine are as old as humankind itself, evolving over the ages under the influences of travelers and invaders from all corners of the world, and from the emergence of various religions, rulers and cultures internally.

Despite this, Indian cuisine has not lost its original identity. It has instead become richer and more diverse, while managing to retain the core principle that everything we eat should be pure and balanced. Onions, garlic, ginger and spices, integral to Indian cuisine, have proven health-giving properties. Cook your curries with healthy oils such as olive, sunflower and safflower, using ghee, butter and cream in moderation, and you will have a diet that is not only compatible with a healthy lifestyle but one that contributes to it.

Indian cuisine is wonderfully rich and varied. The regional variations reflect the historical influences, contrasting demographics, culture and ethnicity of this vast and exotic subcontinent. With a multitude of vibrant dishes flavored with aromatic spice blends (masalas) and fresh fragrant herbs, it is not hard to understand why Indian food has become a firm favorite all over the Western world.

Traditional Indian cuisine is split into four categories: North Indian, South Indian, East Indian and West Indian. However, ask for a chicken tikka masala anywhere in India, and it is likely that all you will get is a blank look. Going out for a curry is not an Indian pastime but in the West, and Britain in particular, it is a ritual that many people relish with gusto. Chicken tikka masala is reportedly the most frequently consumed dish in Britain and is even more popular than fish and chips.

The cuisine of Indian restaurants, loved by millions, does not fit into any of the traditional Indian cuisine categories, but it embraces some aspect of each, becoming in itself quite unique. It is this cuisine that holds the uncompromising, tantalizing allure for the vast majority of curry lovers in the West. The traditional recipes, as wonderful as they are, simply don't "have it" when your tastebuds are crying out for the distinct, deep "curryish" flavor and aroma of restaurant curries.

Indian restaurant cuisine has its origins in the period of the British Raj. Indian cooks, pressed by their British masters to prepare meals that were more acceptable to the British palate, modified traditional dishes for which the British rapidly acquired a taste. So much so, that the first Indian restaurants were opened in the affluent parts of London so that British officers returning home from their duties in India were not deprived of their favorite foods. This was the beginning of a new cuisine.

The second phase in the evolution of this new cuisine took place in the mid-1900s as families from Bangladesh, migrating to England to make their fortune, opened Indian restaurants in the East End of London, an area still famous for this cuisine.

A number of Anglicized Indian dishes were created during that early period, including the well known and loved chicken tikka masala. Later in the century there was a rapid proliferation of balti houses serving delicately spiced curries, freshly cooked in a woklike pan. Beginning in Birmingham this new phenomenon rapidly spread to other parts of the country. The Balti dishes served in Indian restaurants are descendants of this cooking style and remain popular to this day.

In fact, Indian restaurant food has continued to grow in popularity all over the world. The United States' Immigration Act of 1965 saw an influx of Asian immigration to the U.S. and with it an insurgence of Indian restaurants, especially in San Francisco, Los Angeles, Houston, Chicago and New York. All-you-can-eat buffets with an array of standard dishes are common in many Indian restaurants in the United States, catering for a growing appetite for Indian food amongst the locals.

Indian restaurants are also common throughout Canada, particularly in Toronto and Vancouver where large numbers of Indian nationals have settled since 1970. The cuisine of South Africa also boasts several dishes of Indian origin some have evolved over time to become unique to South Africa while many others are recognizably traditional Indian preparations modified with local spices.

In Australia the popularity of Indian food has increased considerably in the last 20 years, resulting in a rapid growth in the availability of Indian food and ingredients. Nearly all Australian towns and cities now enjoy the existence of several good Indian restaurants and eateries, and more are opening each month.

There has emerged an avid and enthusiastic demand for dishes that challenge the modern Western palate, rather than pander to the tastes of yesteryear when recipes were adapted to create milder dishes like chicken korma and chicken tikka masala that were gentler on the tastebuds. Indian food is now integral to the Western diet and restaurateurs have responded by creating more authentic dishes with a "no-holds barred" approach to the use of more pungent spices and herbs.

There has also been a period of culinary evolution around the globe with a growing homogenization or mixing of cooking styles and techniques. Worldwide, professional chefs have sought to develop and promote the intermingling of a variety of popular cuisines, resulting in what has become widely known as "fusion" food. Indian chefs too have embraced these developments and Indian spring rolls, dhal soup and murgh (chicken) Ceylon are now commonplace on the Indian restaurant menu. While the favorites of the past decades remain popular, these elements of change have seen many more inventive restaurateurs create new and vibrant dishes.

In this book I seek to provide to curry lovers the know-how for creating these new and exquisite restaurant dishes. The New Curry Secret will show you how you can create the delicious restaurant curries of today, simply and easily. I have included all the closely held secrets, the special spice blends and tricks of the trade employed by Indian chefs plus some labor-saving tips and ideas to make it even easier when cooking Indian restaurant food at home.

The New Curry Secret will help you take your cooking to the next level. Not only does it give you a plethora of delicious recipes and cooking ideas, it goes a step further. It shows you what makes a good cook great how you can transform good dishes into mouthwatering delights that are a feast for the senses, just by using a few simple techniques.

In this book you will discover the closely guarded secrets of Indian chefs. You will be surprised, delighted and amazed to learn how you too can easily produce delicious restaurant curries at home curries that are as good if not better than the ones you enjoy in your favorite Indian restaurant.

The "no smell" curry sauce
It is the curry sauce that, more than anything else, influences the flavor, appearance and texture of the typical restaurant curry and differentiates it from the traditional homemade one. It is also the curry sauce that enables you to cook one or more fabulous restaurant curries in next to no time. Have a quantity of this sauce on hand and you can put together an array of delicious, authentic restaurant curries in a matter of minutes.

However, there is no such thing as a free lunch -- the smell of the boiling onions drives everyone out of the house for hours! Well, not any more! The new curry sauce will have them staying right where they are it actually smells good while it's cooking.

By making a few changes to the way the curry sauce is made, the unpleasant smell that emanated from the saucepan during the boiling stage has been eliminated. If you don't like the smel


6. Russ & Daughters: Open since the 1910s

When this famous shop first opened its doors in 1914, it was known as an appetizing store, aka store that sells &ldquothe food one eats with bagels.&rdquo A century later, the business is still in the family. Though it&rsquos since opened a nearby restaurant and museum café, a visit to the original storefront is still a must for a rainbow of incredible smoked fish (from pastrami salmon to whitefish), plus other Jewish specialties like matzo ball soup and chopped liver.


10 new and notable restaurants in Santa Monica

A bowl of Laksa, a spicy coconut-seafood soup is one of the traditional Asia dishes that appears on the menu at Cassia.

If you’re attempting to keep up with the restaurant scene in L.A., lately you may have found yourself eating a lot of dinners west of the 405 Freeway. That’s because more and more of the ciy’s restaurants are opening in Santa Monica, where the board shorts are plentiful and so is the avocado toast. From Main Street to Montana Avenue, there’s been an influx of new restaurants — toast, yes, but also a place that puts squid ink in your cocktail and a farm-to-table diner. Here’s a look at 10 of this year’s new and notable openings.

Avocado & Roasted Tomato Toast which has goat cheese, lime, Thai chili, pickled pearl onion and smoked salt at Ashland Hill.

Ashland Hill: This is a casual but trendy, order-at-the-counter-then-find-a-table restaurant by the crew behind Ox & Son, Art’s Table and the OP Cafe. The gorgeous patio makes for some prime people watching, and there’s charred shishito mac-and-cheese and falafel with sesame labneh on the menu. And the plating is as Instagram-worthy as food gets. 2807 Main St., Santa Monica, (310) 392-3300, www.ashlandhill.com

Aestus: At the base of the Arezzo residential building, this is where chef Alex Ageneau, formerly of the Royce at the Langham Hotel in Pasadena, is making skate wing schnitzel for lunch and grilled lamb chops with polenta and plums for dinner. Aestus is one of those restaurants that’s perfect for multiple occasions, including a first date, business meeting or anniversary dinner. 507 Wilshire Blvd., Santa Monica, (424) 268-4433, www.aestusrestaurant.com

Mutton Chop at Belcampo Restaurant in Santa Monica, Calif.

Belcampo Meat Co.: If you’re craving a cheeseburger, one of the best sherry cocktails in the city and a package of lamb chops to cook the next day, this is the place. There’s no shortage of red meat on the menu, cocktail whiz Josh Goldman is mixing the drinks and there’s a full-service butcher shop in front. 1026 Wilshire Blvd., Santa Monica, (424) 744-8008, www.belcampomeatco.com

Cassia’s charcuterie platter includes Singaporean Candied Pork, Lamb Ham, Vietnamese Meatloaf and Smoked Red Sausage.

Cassia: At Bryant Ng’s new restaurant, the flatbread comes with garlic and lemongrass snails, you can order a bowl of laksa and Times restaurant critic Jonathan Gold is a fan of the pot-au-feu. And the charcuterie board is the most unusual in town, with house-made Vietnamese herb-spiked salami, lamb and whipped fatback. 1314 7th St., Santa Monica, (310) 393-6699, cassiala.com

Esters in Santa Monica is the latest project from the Rustic Canyon Group.


Victory Park at 20: Dallas project finally comes into its own with new apartments and eateries

10:58 AM on Aug 23, 2018 CDT

Walk down the main drag at Dallas' Victory Park and you'll see a familiar urban vibe.

There's a sandwich shop, a pizza place, coffee shop and spa. A Texas-style pub is buzzing with business across the street from the new multiscreen cinema. The candy store and an ice cream shop are open, along with the Asian bar and bistro.

Customers coming to the retail street walk over from more than 3,000 apartments in the district. And nearby office towers provide a steady stream of lunchtime eaters.

Twenty years after the project opened, Victory Park is finally coming into its own. While the project on the northwest corner of downtown still carries the weight of failures in the early days, new developments and reconstruction of the retail street have given Victory Park a reboot.

"Come back in October and November and you'll see even more changes," said Lance Fair, Victory Park vice president. "Where we have headed is to make it the best walkable food and beverage district in the city of Dallas. I humbly say this is going to be the best district Dallas has ever seen."

Dallas has been hearing that story for a while now.

Built around the city's new sports arena, Victory Park was one of the largest urban renewal projects in the country when it was announced in 1998. The billion dollar high-rise development was planned to replace an aging power plant, rail yard and old grain elevators on 75 acres between Interstate 35E and Uptown.

With $125 million from Dallas voters to build the centerpiece arena, developers set out to construct millions of square feet of high-rise offices, hotels, residential units and a high-end shopping district.

Then-Mayor Ron Kirk at the unveiling described Victory Park "as exciting an urban redevelopment project as you're going to get."

The timing couldn't have been worse.

Victory Park opened just before the Great Recession hit - starting in 2006 with the W Hotel, condos and shops.

The retail storefronts never filled up. Stores that opened later closed. In 2009, German investors who had poured more than $185 million into the project took ownership of most of the development.

Original developers, the Perot family's Hillwood, kept several key Victory Park building sites, which it still manages and plans for future construction.

Fair, the chief operating officer for Florida-based Estein USA that represents the German investors, said Victory Park was under a cloud when his firm took over.

"Everything with the recession had turned down," Fair said. "We felt we had to get more people here and more density.

"Instead of walking away, we wanted to make Victory something Dallas was proud of," he said. "We had to employ a significant amount of additional capital."

Estein leased up Victory Park's office space and sold building sites for apartments. Originally the development was planned with block after block of high-rise office projects.

"I couldn't have told you in 2009 we would end up with over 3,000 multifamily units down here," Fair said. "But that has made the difference and made the retail leasing effort less difficult.

"Density is really what we needed."

Victory Park brought in Fort Worth-based Trademark Property in 2012 to untangle its retail mess.

Trademark CEO Terry Montesi said he didn't immediately jump at the chance to work on Victory Park.

"It was thought of as a failed project," Montesi said. "It was built like a corporate office campus.

"It had lost credibility in the market," he said. "Victory Park was unfinished and car friendly, not people friendly."

When Victory Park's owners agreed to remodel the storefronts and — with the help of city tax district funds — reworked the streets, sidewalks and signage, Trademark agreed to tackle the redo.

"We are 83 percent leased now," Montesi said. "When we got the call to come to Victory Park, it was 28 percent leased."

Almost half of the new retail street tenants are food and beverage operators — not the high-end apparel and home goods merchants originally planned for the project.

Successful Dallas restaurateur Tristan Simon was one of the new players who agreed to give Victory Park another chance. He's opened his Billy Can Can saloon and restaurant on Victory Park Lane.

"Victory always held a lot of promise as a walkable urban district," Simon said. "It just needed time for the market to grow up around it, and it had to be completed and merchandised in the right way.

"I jumped on board because

and Trademark had the conviction and vision to get the job done, and I felt we could help ignite a local food and beverage movement within the district," he said. "The plan is working, and a vital street culture is clearly emerging in Victory now."

Instead of the "Ferrari driving crowd" that Victory Park originally was tilted toward, the retail tenants are now more geared to neighborhood residents and workers, Montesi said.

The new eight-screen Cinépolis movie theater provides a second entertainment draw along with the American Airlines Center arena.

"The arena is a nice anchor but when they are not having anything going it's very difficult," Fair said.

The project has also fought off perceptions of a parking shortage with the construction of more than 700 additional garage spaces.

"We want Dallas to come here, so we've worked very hard to put a parking program in place," he said.

More and more visitors to Victory Park aren't coming in their cars.

"They use Uber and ride sharing," Montesi said. "So many people don't drive to entertainment venues. And these are now fun streets to walk."

Estein only has two development sites left in Victory Park.

And there are blocks left for two additional office projects on the west side of the development — including one owned by Hillwood.

Houston developer Hines recently acquired a key vacant lot across the street from the American Airlines Center, where it's planning a high-rise residential building.

"Hines selected the premiere corner of Olive Street and Victory Park Lane for future residents to enjoy unmatched walkability in Dallas' new urban core," Hines managing director Ben Brewer said. "The current influx of high-end retail, restaurant and entertainment offerings presents the opportunity to attract even the most loyal downtown and Uptown renters.

"We have enjoyed our involvement with Victory Park and look forward to committing more capital in the area."

Hines was a partner in the development of the One Victory Park office tower.

"We were very thrilled with the outcome here," Fair said. "Mixed-use projects have become lot more in vogue today. Where we have headed with Victory Park has turned out to be the right place to go with it."

The developers are still working on a public art program for the project. And a new marketing campaign is in the works for later this year when all the construction is done.

"We have to build a brand — the old brand was stigmatized," Montesi said. "We've got to be careful we do the rest very well."


Obejrzyj wideo: Inside Northglenn - Northglenn Underground (Sierpień 2022).